Jego dwaj synowie, bliźniacy Gedajt i Wegajt, ułożyli stos pod lasem na brzegu rzeki. Nocą zanieśli tam ciało ojca i spalili wśród dzikich tańców i pogańskich śpiewów. Lud przyglądał się z daleka pradawnemu obrządkowi, odprawianemu przed wiekami również na śląskich ziemiach, objawiając zabobonny lęk, ale i poważanie. Na nic zdały się pogróżki miejscowego klechy, który straszył wieśniaków karą bożą za udział, choćby bierny, w niechrześcijańskim pogrzebie. Żale nad dogasającym stosem trwały do rana. Chłopcy sprawili się tak chytrze, że nikomu, nawet mnie, nie udało się dowiedzieć od nich następnego dnia, co uczynili z prochami ojca - ukryli wsypane do urny gdzieś w lesie pod dębem czy też pozwolili, by wiatr rozwiał je po rzece i szerokim świecie. Wieśniacy omijali później owo miejsce, powiadając, że ukazuje się tam nocą widmo starego Prusa. Ja jednak nie widziałem żadnego ducha, chociaż często chadzałem w las razem z Gedajtem i Wegajtem posłuchać ich wspomnień z czasów, gdy hasali na swobodzie. .

- Zdaję sobie z tego sprawę. Sam sprawdziłem ten pokój. Pełno tam zawsze zaniedbań.. Siedzi na półce jak dobrze odżywiony elf.. - Niestety, jeszcze nie, proszę pana - odparł Jupiter. - Wiemy tylko, że można mu przeszkodzić, ale nie mamy na razie pojęcia, jak to robi. Brakuje dowodów.. Jane była już bliska załamania. Kiedy Mohammed przeprawił się z koniem z drugiego brzegu rzeki, powiedziała:. Cofnąłem się myślami w przeszłość. Wół wymienił już kiedyś to imię, wspominając o człowieku, który przebywał często w tym samym lokalu co Kruk. Może istniał między nimi związek. Może powinienem znaleźć tego Asę, zanim zrobi to ktoś inny.. - Chcesz broń, Max? - spytała Luiza, podając mu rewolwer, w który zaopatrzyła się na pokładzie "Burzy Ognia". Kellerman potrząsnął przecząco głową, podciągnął prawą nogawkę i pokazał zatknięty za skarpetkę nóż. - Jeśli rzeczywiście okaże się, że będę czegoś potrzebować, to raczej czegoś cichego, nie robiącego hałasu. Co jest ważniejsze? - spytał zwracając się do Beauraina. - Nie zdradzam swojej obecności, ryzykując nawet, że przesyłka się wymknie, czy też za wszelką cenę próbuję dotrzeć do Syndykatu?.