Z tyłu kabiny rozległ się piskliwy głos. .

Na ławce obok fontanny, w samym środku Placu Rewolucyjnego siedziała Xia. Czekała na nas.. Luiza rzuciła się biegiem, odepchnęła zewnętrzne drzwi i wypadła na dwór. Owionęło ją ciepłe powietrze. Zapadał wieczór, ulica była zupełnie wyludniona, ale Mercedes nadal stał przy krawężniku. Podbiegła do niego z kluczykiem w ręce i w tej samej chwili usłyszała za plecami mrożący krew w żyłach krzyk Andre: - Nie dała się aresztować, będę strzelać!. - Znam cię. Zawdzięczam ci życie.. - Co chcesz przez to powiedzieć - "na mnie liczyć"?. - Jacob, nie chciałabym tego mówić... - Hazel zawahała się. - Może nie powinnam..